Monday, August 10, 2015

Życie codzienne, czyli fałsz się przelewa. The everyday life, that is the falsehood is brimming over.

PL
Komu choć raz nie zdarzyło się spotkać na swojej drodze ludzi aż ociekających fałszem, którzy co gorsza udawali przyjaciół, by zdobyć zaufanie, a potem w perfidny sposób je wykorzystać? Każdemu, prawda? No właśnie, fakty mówią same za siebie... Te podstępne 'wampiry energetyczne' są wszędzie, począwszy od człowieka pierwszy raz spotkanego na ulicy, przez współpracowników, aż po przyjaciół, rodzinę... Ich nie da się uniknąć. Mamy wrażenie, że jest obok nas ktoś bliski, na kim możemy polegać, kto zawsze nam pomoże, wierzymy, ufamy... Do momentu, gdy w pewnej chwili czar pryska, maski opadają i prawdziwe twarze 'aniołków' wychodzą na jaw... Pół biedy, gdy w porę zorientujemy się, że coś nie gra, coś jest nie tak i wykryjemy przyjaciela-wroga zanim zdąży solidnie namieszać w naszym życiu, gorzej jeśli jest już za późno i taka menda społeczna osiągnęła swój cel bawiąc się swoją ofiarą jak marionetką...
Sama całe mnóstwo razy przekonałam się na własnej skórze, jak bardzo złośliwi, podstępni i fałszywi potrafią być ludzie. Przykro mi to stwierdzić, ale przez ostatnie kilka lat krok w krok za mną podążał mój wróg, człowiek (i to nie jeden), którego do tej pory traktowałam niemalże jak przyjaciela okazał się kimś, kogo tak naprawdę w ogóle nie znałam. Jak można patrzeć komuś prosto w oczy i non stop udawać kogoś, kim się nie jest? A no tak, ich nie było stać na spojrzenie w oczy... Co może zabrzmieć śmiesznie, przez cały czas przebywania w pobliżu tej osoby (osób) miałam wrażenie, że jakiś wewnętrzny głos każe mi się od niej (nich) odsunąć, że to nie jest dla mnie dobre. Teraz już wiem. To była intuicja. Intuicja, której powinnam była posłuchać, ale tego nie zrobiłam, bo wydawało mi się to śmiechu warte. Może gdybym uwierzyła, teraz byłoby inaczej. Wyszły na jaw fakty, o których istnieniu nie miałam pojęcia, nie zdawałam sobie z nich sprawy, a szkoda, możliwe, że wtedy moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej niż wygląda teraz. Jedno wiem, zasada ograniczonego (albo raczej minimalnego, o ile nie zerowego) zaufania wobec ludzi obowiązuje nadal. Przynajmniej dzięki temu nie są w stanie zaszkodzić mi tak bardzo, jak by sobie tego życzyli. Oby.
Niestety odkrycie truciciela w zaufanym człowieku zawsze boli, a mimo to, kiedy kolejna taka osoba  pojawi się przed nami, znowu będziemy na tyle naiwni, żeby ją do siebie dopuścić... Niby tacy mądrzy, a jednak tacy głupi...
ENG
For whom just for once didn't happen to meet people on his/her road as dripping with the falsehood which, what's worse imitated friends, so that win the confidence, and then in the bad, deceitful way use it? Everybody, right? Yeah, exactly, the facts speak for themselves... This devious 'energy vampires' are everywhere, starting from the man for the first time met on the street, by partners, until friends, family... It's impossible to avoid them. We are under the impression that near us is somebody close, on whom we can rely, who will always help us, we believe, we trust... Up to the moment, when at one point the charm is breaking, masks are falling and real faces of our 'angels' are coming to light...The least of  worries, when in good time we felt, that something doesn't play, something's wrong and we detected the friend-enemy before could solidly mixed our life, worse if it's already too late and such a social bastard achieved her purpose toy with his/her victim like with the marionette... Alone I convinced a whole lot of times on my own skin, how much malicious, devious and false people are able to be. I'm sorry to state it, but for a few last years the step into the step followed me my enemy, man (and more, not one) which so far I treated almost how the friend oneself with somebody whom actually generally I didn't know. How is it possible to look straight into someone eyes and non-stop to imitate somebody whom they aren't? Oh, yeah... Right... They weren't able to looking into my eyes... What can sound funny, through the entire time when I was near/around this person (of persons) I was under the impression that some internal voice warn me from it (of them) that it's not good for me. Now I know. It was intuition. The intuition, which I should listened, but I didn't do it, because it seemed worth the laugh for me. Perhaps if I believed, it would be differently now.
Facts came to light, about which existence I hadn't a clue, but the damage, it's possible that then my life would looks like totally different than like now. One I know, principle limited (or rather minimal, if not zero) towards people is still in force. At least thanks to that they aren't able to harm me so much, how they would wish. So that hopefully.
Unfortunately uncover the polluter in the trusted man always aches, and still, when next such a person will appear before us, then again we'll be enough naive, to allow him/her enter to our life... Supposedly so clever, and yet so stupid...

No comments:

Post a Comment

Every comment is a great motivation for me. Thank you very much :)